eN-stories: opowiadania i eseje...

Wpisy

  • niedziela, 16 grudnia 2018
    • Jastrząb i kogut bażanta

      Jest grudzień 2016, koniec miesiąca, jak wiemy z pewnością i z autopsji, i jest po prostu wczesny wieczór. Jest okropnie zimno i ponuro. Ziąb dodatkowo wzmaga marznąca mżawka. Mgła i w sercu oraz umyśle analogiczna do aury maligna. W Dolinie aż przeraża cisza zamarłych w chłodzie i tężejących w mroku przestrzeni. Właśnie wracam z ornitologicznej przechadzki w Dolinie Zwolenki, gdzie poszukiwałem oznak zbliżającej się Wiosny i wędrowałem niemal tu gruntową, wyłożoną betonowymi płytami, drogą ulicy Podłęcznej w Zwoleniu. Z lubością właśnie wspominałem zauważone opodal bazie wierzb inicjujące wzrost i rozkwit, gdy miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Oto zbliżam się właśnie do zabudowy. Wtem słyszę niezbyt daleko, i to za sobą, gwałtowny furkot startu do lotu koguta bażanta – wznoszącego się, jak się okazało, do ucieczki i lotu - z głośnym, nagłym oraz „panicznym” „gdakaniem”. Spontanicznie i rutynowo obejrzałem się w tym kierunku, skąd dobiegał odgłos. I oto dostrzegłem nie tylko kurowatego przemieszczającego się już coraz to dalej ku S, ale i jastrzębia, dorosłego samczyka, który na bażanta właśnie zapolował! Jastrząb natychmiast dogonił koguta i to na dystansie kilkudziesięciu metrów, „na dochodzenie”. Następnie uderzył w jego ciało szponami. Kogut, mimo że nie był raczej świadomy i to do końca ataku, już właśnie szybował biernie w chwiejnym locie, z impetem, po dłuższym okresie, kiedy uderzał skrzydłami dla nabrania rozpędu. I tu przypadkiem jednak „wybrnął” z niewątpliwego zagrożenia, dzięki swojej masie i prędkości, w porównaniu z siłą i wielkością samczyka gatunku atakującego go drapieżcy, czyli jastrzębia właśnie. Dało się jeszcze słyszeć „suche” i „trzaskliwe” uderzenie szponów jastrzębia o wierzch skrzydeł bażanta, którego uratował głównie fakt, iż drapieżca „przestrzelił” i nie chwycił skrzydeł ofiary umiejętniej, zbyt wcześnie wykonał bowiem manewr „złapania” koguta i to nie od przodu skrzydła, jak donoszę, a właśnie z wierzchu! Posypało się bażancie pierze, a kogut oddalił się dalej na S, spozierając wychylaniem głowy, z paniką, za siebie. Jednak w pełni sprawny i już bezpieczny poleciał dalej, wciąż szybując, jakby się nic nie stało. Tymczasem jastrząb szybko obniżył lot i zmęczony wolno uderzając skrzydłami i wolno utrudzony lecąc, często oraz długo szybując, zrezygnowany i zawiedziony oddalił się na E – ponownie w Dolinę. Po chwili, gdy moje emocje opadły, a obserwowałem to wydarzenie z podziwem oraz w wielkim napięciu i skupieniu, ale też z satysfakcją na granicy Katharsis -  znów grudniowy ziąb i zmrok wdarł się w moje serce już jednak mniej przemożnie, już mniej realnie! Polowanie jastrzębia, jego finezyjna mobilność, ruch, Życie i Żywioł wydarzenia sprzed chwili napawało bowiem żywą nadzieją i antycypacją nadciągającej Wiosny właśnie! Nadzieja ta złamała rutynę „odwzorowania w duchu zewnętrza i pogody”, co było inspirowane witalnością wydarzeń sprzed chwili, jak z lubością donoszę, i pojmowane przeze mnie jako dobry prognostyk, może wręcz znak na przyszłość. Jastrząb był tu tylko kilka chwil, jednak „okrasił” i „zniweczył” wrażenie marazmu i trwania w bezruchu, smutku i stagnacji beznamiętnego i ponurego krajobrazu. A nóż owa Wiosna będzie wczesna i tak Piękna, jak żadna wcześniej?? Może…

       

      Oto grudniowy przesila się dzień... Aż strach pomyśleć, to marazm, cień! Przestrzeń i bezkres w stagnacji trwa. Zima i zima – co za czas! Lecz gdy Życie okaże tu swoją chwałę – zniesie marazmu znojne trwanie! Będzie i tutaj swojsko, jak w domu – gdzie przecież ciepło i trochę koloru! Będzie radośnie – dzięki tej chwili – że wszystko przez nią się ożywi... Wystarczy dojrzeć jak dzieje się ruch – jak jastrząb poluje, to Demiurg, Druh! Twórca tej Prawdy – pośród udręki, grudniowej znojnej, mej wspólzależnej w interakcji z aurą męki, że Twa obecność – wnosi i znosi – zimnej stagnacji i śmierci odmęt, z pewnością, przeklęty...

      ...

      Dolina Zwolenki

      ...

      ...Dolina rzeki Zwolenki (Natura 2000) w grudniu i w miejscu obserwacji
      jastrzębia...

      (c) enstories

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 grudnia 2018 08:49
    • Poczciwość niewinna ptaków

      Kilka lat wstecz, tu w otulinie rezerwatu „Ługi Helenowskie” w Puszczy Kozienickiej pod Podgórą koło Zwolenia, został wycięty stary las sosnowy. Taki przypadek napawa smutkiem wrażliwą osobę, taką jak ja i Ty, wielu z nas, jednak tym razem strata była jeszcze większa. Otóż miejscu wycinki znajdowało się dotychczas zajęte gniazdo jastrzębi gołębiarzy. Zrąb miał miejsce jesienią. Co ciekawe lokum drapieżcy zlokalizowane było przy nie uczęszczanej, leśnej drodze. I cóż się stało? Otóż jastrzębie, w kolejnym sezonie zbudowały tu gniazdo zaraz obok, jako że okolica po tej wycince w ogóle nie była odwiedzana od czasu przybycia wcześniej pilarzy. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na nowe lokum jastrzębie wybrały bardzo osobliwe miejsce! A mianowicie drogę dojścia na „Tczowski Ług” w rezerwacie! Droga ta jest dość uczęszczana, jednak rok rocznie dopiero od późnej wiosny, jako że prowadzi do wieży widokowej, i tu mamy clou tego wywodu. Oto drapieżca, ptak o tak zmyślnej, wciąż nowej, nieuchwytnej i przebiegłej wręcz strategii myślenia, co do polowania, o czym przekonuje się każdy hodowca gołębi bez wątpienia, w tak naiwny czy „naiwnie poczciwy” sposób dokonał wyboru w tak istotnej sprawie, jak miejsce gniazdowania! Dodajmy, że gołębiarze znały tę okolicę zupełnie dobrze i „wiedziały” teoretycznie, co jednak zaniedbały, przecież nie pamiętając o tym, że wspomniana lokalizacja jest błędna, bo droga jest w sezonie dość uczęszczana! Z prawdziwym strachem o przyszłość lęgu obserwowałem dyskretnie, jak samiczka jastrzębia wysiaduje zaawansowany lęg do tego stopnia wytrwale, że w napięciu obserwując sytuację pod sobą, na wspomnianej drodze dojazdowej „na Tczowski”, „twardo siedzi na gnieździe” - omal nie ucieka przy każdym po pojawieniu się ludzi!! Ten lęg zakończył się sukcesem, jednak jastrzębie w kolejnym sezonie na szczęście jednak dopiero po takiej „przygodzie” przeniosły się budując nowe gniazdo w głębi rezerwatu „Ługi Helenowskie” i tam zaczęły gniazdować na N od „Okrągłego Ługu”. I mamy tu ciekawą heurystycznie, problemowo sytuację, jak mniemam i po raz kolejny opisuję. Okazuje się, że ptak taki jak jastrząb, ale też każdy, jest w swoim myśleniu „akuratny” do granic i „ewementalny”. To „linia analizy” czy „wywodu” wg strategii myślenia - „bieżące pytanie – i na tę chwilę - odpowiedź” i nic dalej ani wcześniej, ani potem... Z resztą owe „pytanie” jest wg „poczciwej i naiwnej” strategii i to żadnej - „akuratnie do danej chwili”, a nie w sposobie analizy z antycypacją! Ptak zatem nie jest zdolny do przewidywania czy antycypacji właśnie na więcej niż kilka chwil w przód!! Zdaje się wyrażać swym życiem też postawę „będzie co będzie” i „co ma być”, a krótkowzroczność jedynie „dawania odpowiedzi” na to „co jest pytaniem”, w tym „pytanie” pada „całym sobą”, a adresowane jest „całej rzeczywistości”, tu ekologicznej, w której się „porusza”, w przestrzeni zaledwie niewielu chwil do przodu, wręcz budzi tkliwe uczucia, „na moje oko”, tak to naiwne!! Krótkowzroczność właśnie takiej „strategii myślenia”, która jest tylko iście „odwzorowaniem tego co „zadane” „i zastane” w bieżącej chwili” wręcz szokuje, przecież ptaki ryzykowały nie tylko przyszłość lęgu, ale i swoim życiem! Nic dziwnego, że dopiero niedawno na W Europy np. jeże „odkryły” właśnie w „linii ekologicznej i ewolucyjnej” całej lokalnej populacji i w wyniku wpływu doboru naturalnego, że lepiej się nie zwijać w kulkę przed przejeżdżającymi samochodami i biec dalej na drugą stronę ulicy czy szosy, by się uratować przed utratą życia w wyniku kolizji... Jak widać zwierzątka są zupełnie inne niż ludzie i stąd aż tak „powinowate” naszej opiece i trosce! Są jednak „emanacją” „świata Natury”, przynależą do tego świata w bardzo jak widać „zależny” i „implicite” sposób, gdzie dopiero „precedens ewolucyjny” może „coś zmienić” nawet w kwestiach „życia i śmierci”... Dodajmy na koniec, iż wymieranie form, gatunków przy aż tak przemożnej „zależności ich od siedliska i środowiska”, a „dostosowaniu” tylko na zasadzie mechanizmów ewolucyjnych jest samo przez się zrozumiałe lecz jednak oddane naszej uwadze i trosce! W tym kontekście przyszłość Biosfery jest niepewna i nam szczególnie powinowata i moralnie od nas zależna i nam „zadana”! Słusznie zatem Jane Goodall ukuła określenie dla podobnych zwierząt, a tu widać, że każde jest takie, jako, ja dodam - „poczciwego i naiwnego” „zabójcy bez winy”...

       

      Oto mam teraz wielkie marzenie... Jest grudzień, śniegu powłoka, ziąb i Zimy nasilenie! Chcę Cię zobaczyć, jastrzębiu, chyba, może jednak - na pewno miły – szans prawie nie mam, takiś „wybyły”! Wędruję wszędy, wytrwale szukam – jednak spotkanie nasze – to rzadkość, niemal ułuda - do każdych „drzwi”, w przenośni, „pukam”... Wreszcie, gdy patrzę i podziwiam, jak w Twym orężu ptak dogorywa – to wiem w chwili takiej jak ta –  Ty żyjesz „z pazurem” i wprost - jak się da! Jak Cię Natura iście stworzyła, jaką by Ona nawet nie była... Ty tu masz za nic nawet swój trud – żyjesz bo żyjesz – śmiało, tak decydujesz, swe Życie przyjmujesz i to jest ten Cud!!

      ...

      jastrząb zimą

      ...

      ...ponownie zamieszczam to zdjęcie samiczki jastrzębia z ofiarą „innego chowu”, bo gryzoniem, autorstwa Tomasz Kułakowskiego... jest to moje ulubione foto, bo „tak to jest!!” – bezkres, surowa przestrzeń, śnieg, ziąb i nagle porywające „sunshine”!! - wykrzykuję w swym duchu - „Jest!!” - Oto jastrząb podąża gdzieś w dal i zaszczyca surowy krajobraz swoją nieziemską wręcz, a tak „swojską”, w sensie - „pożądaną” i „wyczekiwaną” , a także przecież, że „akuratną”, jak „tylko akuratny On jest i być potrafi”, obecnością...

      (c) enstories

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 grudnia 2018 06:30
  • sobota, 15 grudnia 2018
    • Polująca tu w mieście samica krogulca

      Oto połowa grudnia 2018 roku! Od rana niespokojna aura jednak przesila się w kierunku słońca i licznych rozpogodzeń, z widocznym błękitem, pośród niskich, ołowianych czy szaro biało brudnych obłoków. Jest zimno. Lodowate powietrze. Nie pada. I wtem, co było do przewidzenia, z poprawy pogody korzysta celem polowania znany mi od lat z centrum miasta drapieżca – dorosła samiczka krogulca. Najpierw tu w Zwoleniu przy ulicy św. Jana „podnosi się” gwałtownie w powietrze stado gołębi domowych, rozpierzchłych w różnych kierunkach sierpówek, a następnie kawek i gawronów. Ptaki „schodzą” z linii ataku – przelotu samicy, tak by uniknąć sposobności drapieżcy do ataku na te potencjalne ofiary. Świetnie wyczuwają intencje drapieżcy – to nie lot patrolowy, a łowny, celem zdobycia pokarmu!! Także wróble domowe i mazurki oraz kosy i kwiczoły albo pierzchają w dal za linię przelotu krogulca, albo ukrywają się w liniach żywopłotów – ich kryjówkach w mini rewirach zimowania. Wszystkie te potencjalne ofiary stosują strategię odlotu jak najdalej z okolic ataku, tak, by po chwili podążać obserwując każdy jego ruch, za drapieżcą. Krogulec cały czas skoncentrowany na przestrzeni wokół siebie, ale zwłaszcza przed sobą, podąża gwałtownie uderzając skrzydłami, to znów krótko szybując, prostolinijnie dalej na SEE – cały czas wypatrując jakiejś „okazji o atrybucie łowności”. Po chwili znika za linią bloków osiedla „Nowy Rynek” mając za sobą całą tą wystraszoną „ferajnę” krukowatych i gołębi oraz „najbardziej powinowatego sytuacji” ptasiego drobiazgu...

       

      Grudniowy dzień... Na przesilenie – ma się... Zdawać by się mogło – tylko ziąb i chłód i nie masz po co wieść dalej, swój poznawczy trud... Tu jednak spotkanie iście „nośne” - oto krogulec leci – już po śnie i letargu zimowej aury! Oto i grudzień, nabiera barwy! Czuje się impet, wydarzeń ruch – gdy na ofiary wyruszasz znów! Z linii przelotu ucieknie wszystko, co może być ofiarą istną! Ale i w tym przenośnym sensie – że w szarość grudnia – życie jak Wiosną wkroczyło, przyszło... Niby stagnacja, niby ziąb – chcesz się gdzieś ukryć – ktoś mówi do domu chodźmy stąd! Ty jednak wiedząc, co się właśnie dzieje – już ciepła przygody poznajesz tknienie! Tak wiedzie swe życie przestworzy król – tak ożywia ruchem, istny rój... Ciekawość nasza znosi chłodu istny mur – gdy nawet krogulec wiedzie swój bój...

      ...

      krogulec zimą

      ...

      (c) enstories

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      sobota, 15 grudnia 2018 14:15
  • poniedziałek, 10 grudnia 2018
    • Młody krogulec

      Z łanu kukurydzy z popłochem odleciały rezydujące tu ptaki wróblowe. Oto młody samczyk krogulca „2gie pióro” patrolował łownie właśnie to miejsce! Z doświadczenia wiedział, że napotka tu, właśnie w takiej uprawie potencjalne ofiary – nie tylko zięby, jery, trznadle i sikory. Gdy ocenił, że zbyt późno wykonał manewr ataku – podążył z impetem na N, obniżając lot, w nadziei kolejnej okazji na polowanie. Był dość głodny, ale w pełni sił. To był czas rutynowych, codziennych łowów. Mnie ptaszek zachwycił swoją sylwetką, wielkością, kolorem i ruchem, w którym „alert” łowności wyrażał się stałą gotowością dokonania ataku dosłownie w ułamku sekundy, przy jakiejkolwiek okazji, której tak beztrosko i wręcz poczciwie oczekiwał. Ptaszek dosłownie emanował tym emploi...

      

      Jesteś poczciwy, naiwny, lecz prawy... Masz to z Natury – nie ma sprawy! Też i ja chcę taki być – i oto jestem, tak trzeba, by mądrze żyć! Gdzie Twój dom, krogulcu bystry, tam mój los się splata czysty! Jest wyborem, chodzi o mnie – Tobie dane jest podobnie! Lecz gdy ja to walcząc mam – Ty jesteś taki, masz jak Dar! Od Natury – taki jesteś, każdy – ja wybiorę według wzoru zawżdy... Patrzę i radość mnie rzuca na kolana – to co mą walką – Twoją Naturą Niepokonaną...

      ...

      mlody samiec krogulca

      ...

      (c) enstories

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Młody krogulec”
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 grudnia 2018 07:44
    • Jastrząb i młoda kawka

      Był 21.09.2018. - godzina 18:55, tuż po zachodzie słońca. Wyżowa pogoda ustępowała właśnie zmianie w kierunku jej pogorszenia. Bardzo ciepło, prawie i na razie bezchmurnie, z NWW wiał znaczący zefir. Właśnie – nie uwierzysz Drogi Czytelniku – mówiłem parę chwil wcześniej o tym zjawisku koledze stojąc pod swoim blokiem w centrum Zwolenia na Mazowszu, gdy ta „galaktyczna osobliwość” miała miejsce in flagranti!! Oto, z SSE prostolinijnym dolotem i atakiem, na młodą kawkę, w tężejącym mroku, „uderzyła” polująca samica jastrzębia. Młoda, pojedyncza i „słaba” kawka próbowała się ratować natychmiastowym odlotem z gzymsu sąsiadującego z moim blokiem budynku mieszkalnego w kierunku na S. Jastrząb jednak mało pośpiesznie, pewny łowu, podążył za nią i pochwycił za ulicą Wojska Polskiego koło kapliczki Św. Anny... Co ciekawe, rzeczywiści była to „galaktyczna osobliwość” jako że wszystko odbyło się już niemal w mroku, a samiczka jastrzębia polowała, jak to odkryłem i o tym mówiłem właśnie innej osobie,  na ofiarę, w dosłownie centrum miasta i z dystansu minimum kilometra prowadziła dolot” w miejsce ataku!! Mimo braku aparatu i sprzętu optycznego, dostrzegłem wszystkie cechy jastrzębiej estetyki!! Prążkowany poprzecznie spód ciała, „szturmową” sylwetkę i brąz wierzchu ciała – wszystko stonowane i nie kontrastowe w świetle tężejącego mroku... Pozostała część olbrzymiego stada kawek i gawronów w szyku ławicy skumulowała się w dali na E...

      

      Chwila jak ta, „nośna”, wspaniała!! Natura piękno i wielkość znów dała... Oto jest mrok – Twój znój i znak, jak wojownika życia w czystości tok! Nie masz granic, w swojej potędze – jastrzębiu śmiały, piękny - po swych ofiar nędzę... Tu środek miasta – by się zdawało – Ty jednak działasz odważnie, śmiało! Tak - tu, gdy tężeje mrok – jastrząb osiąga cel, że szok!! Gdy uderzasz atakiem w mieście, wieczoru porą – Twa droga, chwałą, odwagą – bohaterskim znojem i radością moją...

      (c) enstories

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 grudnia 2018 07:38
    • Jastrząb i gęsi zbożowe

      Październik 2018. Na niebie, nawet teraz w południe, w ten wyżowy, ale ostatni taki dzień przed nadejściem niżu barycznego, „płyną” niespokojne, bo o poszarpanych brzegach, białe chmurki. Jeszcze mnóstwo słońca i słaby wiatr z NNW. Do kilkunastu stopni Celsjusza. W taki dzień i wiem to i znam z autopsji, wydarzy się z pewnością coś niezwykłego!! Będzie to ripostą poniesionego trudu wędrówki i poznawczych starań – tu i tym razem pod „Bartodziejskim Ługiem” koło Podgóry pod Zwoleniem w Puszczy Kozienickiej. Oto już od kilkudziesięciu minut idę przez las i bór na N i E. Wtem, ku SSW szybuje dorosły samczyk błotniaka zbożowego, mój „pierwszy” tej jesieni. Wcześniej spotkałem rzepołucha. Błotniak nadleciał tu nad bagna z dalekiego wschodu i dał się długo jeszcze potem obserwować, gdy miały miejsce te najważniejsze dziś znakomitości... Gdy śledziłem wzrokiem i fotografowałem błotniaka – nad bór wyleciała od E dorosła samiczka jastrzębia. Drapieżca tokował falistym lotem wielokrotnie. Była to manifestacja „prawa własności” tej okolicy wobec dwóch innych, przelotnych i wysoko ku SW samiczek też tego gatunku. Po chwili ta tutejsza samiczka jastrzębia zaczęła biernie krążyć mniej więcej ku SE, szybko dość się wznosząc. I wtedy znów piękno i katharsis, jakie zna tylko mała frakcja społeczności ludzkiej. Z SEE dobiegł mnie odgłos nadlatujących nad bagna „Bartodziejskiego Ługu” stada 25 gęsi zbożowych. Ich dzikie i tęskne głosy narastały w sile, by „zwieńczyć się” widokiem szyku klucza. Ptaki te jednak za chwilę, gdy w linii ich lotu pojawił się z W bardzo blisko i nisko samolot wojskowy „Orlik”, gwałtownie zmieniły kierunek lotu na ucieczkę przed kolizją w bok, ku NEE. I właśnie wtedy, gdy spłoszone korygowały linię lotu, skonsternowane i skoncentrowane na zagrożeniu, zaatakowała je, korzystając z zamieszania, owa „moja” samiczka jastrzębia!! Z impetem spadła na stado zwijając całkowicie skrzydła, a gdy zaskoczone i lekko chyba zdziwione gęsi zbożowe rozpierzchły się na boki, skutecznie unikając ataku, by po chwili dalej lecieć w szyku klucza – samica wyhamowała impet rozwijając szeroko skrzydła i ogon oraz nieco się wznosząc. Dodam, że takie zdarzenie, jak atak jastrzębia na gęsi, obserwowałem pierwszy raz w życiu!! Po dłuższej chwili z lasu dobiegł mnie głos godowy tego gatunku, a jakby było mało „tych kulminacji osobliwości” - nad bór wyleciały dwa walczące samczyki myszołowa!

      

      Czy Noc, czy to Dzień! Długo nie czekać, takich tknień! Czy idę tu długo, czy dzieje się zaraz – las obdaruje, zniesie nostalgię, zniweczy marazm! Będzie to jak nieziemska fiesta, święto – a ma Naturę znaną mi, choć nieco niepojętą... Dzieje się zawsze – za trud i znój! Dzięki Ci Losie, za udział Twój... Że zawsze nagradzasz „boskim katharsis” – że wiem, iż „jakiś” Swój dar z pewnością dasz mi! Będzie to moment lub dłuższa chwila – by smutek, nuda, nostalgia była nie była... Tak też i Natura składa mi Dar – zawsze i pewnie, za trud na schwał!

      ...

      golebiarz samiczka

      ...

      (c) enstories

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 grudnia 2018 07:30

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny