eN-stories: opowiadania i eseje...

Wpis

wtorek, 26 lutego 2013

Głodny srokosz

Nastał kolejny, chłodny zimowy dzień… Lodowate powietrze pędzone zachodnim, wilgotnym wiatrem było wprost przeszywające, zwłaszcza, że z dachów domostw strącał ów wicher zalegające tam luźniejsze warstwy śniegu – mimo to i dzisiaj wybrałem się na krótki spacer. Jak się okazało – bogaty w ekologiczne i ornitologiczne odkrycia. Sikory na przykład w takich warunkach atmosferycznych bardzo rzadko się odzywały, oszczędzając zapewne energię w tym sposobie, zbiły w ciasną niemal grupę licznego stada i żerowały u szczytu koron sosen, gdzie były osłonięte przed ziąbem i wiatrem. Niektóre z nich natomiast zjadały, jak np. widziana przeze mnie przed chwilą i niemal z pod nóg wypłoszona bogatka, raczej nietypowy pokarm taki jak w tym przypadku owoc dzikiej róży. Inny z ptaków żerował natomiast na nasionach - „noskach” klonu, co też należało do sytuacji raczej nietypowych.

Wtem, gdy byłem już na wewnętrznym bezpośrednim przedpolu pewnej małej miejscowości na Podlasiu, zauważyłem co ciekawe srokosza podążającego od strony domostw i to z upolowanym wróblem mazurkiem w szponach. Ptak niósł zatem ofiarę jak krogulec czy jastrząb, a upolował ją pośród wiejskiej zabudowy, co należy interpretować jako sytuację wprost wyjątkową! Nie dość, że miała tu miejsce ta okoliczność, dodać mogę to mianowicie, jeśli chodzi o jego zachowanie, że drapieżnik po krótkim przelocie wylądował opodal mnie i dość ruchliwej szosy, u podstawy starszego krzewu, i natychmiast zaczął zdobycz oskubywać i pożerać. Jak wspomniałem był zapewne tak głodny, że upolował zdobycz bezpośrednio w osiedlu, a teraz nie zwracał uwagi na nic i natychmiast rozpoczął żerowanie, nie bacząc w ogóle na względy bezpieczeństwa… Po chwili, gdy ptak już zapewne nieco ochłonął, a może też trochę się posilił, srokosz przemieścił się w nieco bardziej odludne okolice, ale tu znowu pobliskie i szosie i miejscowości oraz ludziom. Po kilkudziesięciu m „taskania” ofiary w szponach wylądował bowiem ponownie i tam już go nie
podchodziłem, bojąc się, że głodny drapieżnik porzuci posiłek, który z takim trudem i poświeceniem zdobył. Po jeszcze dość krótkiej chwili dalszych obserwacji zrezygnowałem ze względu na chłód z kontynuacji tak bogatego w odkrycia ekologiczne spaceru – dumny z faktu obserwacji tak rzadkich zachowań, jak zwłaszcza w przypadku srokosza, schroniłem się w ciepłym domu. Jak widać nawet zimą i obserwując gatunki pospolite, możliwym jest poczynienie wielu odkrywczych i niezwykle interesujących obserwacji. Warto zatem nawet o tej porze roku i niemal w każdych warunkach mieć „oczy i uszy szeroko otwarte”!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
nomadic69
Czas publikacji:
wtorek, 26 lutego 2013 14:55

Kalendarz

Grudzień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny